f Cakes and the City: up up up

2012-06-27

up up up

WSZYSTKO ZALEŻY OD CIEBIE
mówi SURVIVAL
mówię Wam
ja :)




Festiwal i sernik minęły niepostrzeżenie.
Przyznaję jednak, że mój własny survival nadal trwa i ma się dobrze a poprzeczkę cały czas podnosi... brak czasu ;) Tym bardziej jednak wszystkiego jest więcej - np. w grafik ostatniego weekendu wpisał się sernik z ricotty i mascarpone. A wyrzuty sumienia z powodu słodkiej przerwy w pracy zagłusiłam mikserem.
Przepis zaś to prawdziwy mix dwóch włoskich receptur, których treść google translate przedstawił mi w formie co najmniej awangardowej :) Upiekło się, mimo wszystko.

Sernik.ricotta.mascarpone/każda forma przyjmie tę treść :)

150 g herbatników
100 g zimnego masła
3 jajka (osobno: żółtka, białka)
150 g cukru
250 g ricotty
250 g mascarpone
pół łyżeczki ekstraktu waniliowego
1-2 łyżki Amaretto
1 łyżka mąki ziemniaczanej

Herbatniki potraktować blenderem, aż obrócą się w pył. Połączyć z masłem i wgnieść masę w spód formy wyłożonej papierem do pieczenia. Formę wstawić do lodówki.

Piekarnik nagrzac do temp. 180 stopni C.

W misce zmiksować żółtka z cukrem. Nie przerywając pracy miksera, dodawać po łyżce ricottę, następnie mascarpone. Połączyć do uzyskania perfekcyjnie gładkiej konsystencji. Wreszcie dodać ekstrakt waniliowy i alkohol. Na końcu wmieszać mąkę.

Ubić pianę z trzech białek i ostrożnie połączyć z masą serową.

Formę z herbatnikowym spodem wyciągnąć z lodówki, wlać masę serową i wstawić do piekarnika na ok. 30 minut.

TAK, ten sernik urośnie.
TAK, ten sernik opadnie (zaraz po tym jak urośnie).
TAK, ten sernik szybko zniknie (zaraz po tym jak opadnie).

Kiedy sernik ochłonie, zostawić go sam na sam w lodówce. 
Czytaj: Ty i sernik idziecie spać. Osobno.
Rano czule kroić i smakować.

:)



16 komentarzy:

  1. Mam i ja swój survival...
    A sernikiem MUSZĘ się poczęstować!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amber, racja :) Każdy/Każdy swój survival ma. Pozdrowienia :)

      Usuń
  2. Jeśli survival można interpretować na wiele sposobów, to i ja mam swój:)
    Serniki kocham i Twój zajadam w marzeniach:)
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, dziękuję! Tak, survival bywa pyszny :))

      Usuń
  3. Super sernik ! Zagłuszanie wyrzutów sumienia mikserem bardzo mi sie podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedyna słuszna droga :) Uściski, Grażyna!

      Usuń
  4. Wrócę z wakacji i zrobię tę pyszność. Lubię takie "niewyrośnięte" serniki, bez pianek, mas budyniowych, pieter itp. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za odwiedziny i życzę nie-survivalowych wakacji [zazdraszczam!] :)

      Usuń
  5. sernik pierwsza klasa, a ja z powodu słodkich przerw od pracy nigdy nie mam wyrzutów sumienia;P praca jak kocha, to poczeka:)

    OdpowiedzUsuń
  6. i znowu ciasto z którym nie można spać i które biedne, same, w tej lodówce, przez noc całą... ;) mój survival w kolejny weekend.stracha mam.o!

    OdpowiedzUsuń
  7. immm serniczek zjem w każdej postaci, a taki zbity z herbatniczkami tym bardziej ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Kusi, kusi, tylko to chyba nie na moją cierpliwość (albo niecierpliwość;)) Moje ciasta to krótka chwila słabości, szybko się pojawiają i błyskawicznie znikają (całe, żeby kolejny dzień zacząć bez wyrzutów sumienia;)) Ta noc w lodówce trochę zbiła mnie z tropu;))

    OdpowiedzUsuń
  9. dokładnie, każdy ma swój survival ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kocham serniczki,więc się Twoim częstuję:)

    OdpowiedzUsuń
  11. bardzo lubię ten talerzyk:)) sernik brzmi co najmniej tak dobrze jak dźwięk miksera w kuchni- receptura wróży niebo w gębie;)
    lubię kiedy można rozciągać czas jak gumę..
    uściski!
    J

    OdpowiedzUsuń

Ogląd i pogląd mile widziane. Ukłony :)
Many thanks for your comments :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...